|
Logowanie
|
 |
| Relacje |
 |
Jan Peszek ponownie w Gorzowie Teatr im. J. Osterwy, Scena Letnia "Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego" Bogusława Schaeffera w wykonaniu i reżyserii Jana Peszka Gorzów, 26 lipca 2014
Jak zwykle serdecznie i ciepło wita widzów dyrektor Teatru p. Jan Tomaszewicz, zapowiadając ten spektakl, ale też wspomina o najbliższych promocjach w naszym Teatrze.
Bogusław Schaeffer - polski muzykolog, kompozytor, krytyk muzyczny, dramaturg, grafik i pedagog. Autor książek i artykułów na temat muzyki współczesnej oraz historii muzyki. Urodził się w 1929 roku we Lwowie. Jest on najbardziej oryginalną postacią polskiego życia muzycznego. Jako kompozytor wyróżnia się nowatorstwem warsztatu i śmiałością w eksperymentowaniu z nowymi formami, gatunkami i rodzajami muzyki. Jako pierwszy w Polsce podjął gatunek teatru instrumentalnego. Napisał ponad 40 sztuk teatralnych. Jego pisarstwo nawiązuje do muzycznej tematyki. Jego sztuki to muzyczne partytury na wzór partytur muzycznych, w których autor snuje refleksje nad naturą teatru i aktorskiego przeobrażenia. Ten spektakl napisał z myślą o wykonaniu go przez Jana Peszka.
Jan Peszek, ur. w 1944 roku, aktor teatralny, filmowy i telewizyjny. Reżyser teatralny i pedagog. Ukończył Krakowską PWST, teraz jest tam profesorem. Laureat nagrody im. A. Zelwerowicza, przyznawanej przez miesięcznik "Teatr" za rolę (m. in.) w tym "Scenariuszu...". Zagrał też w kilkudziesięciu filmach. W 2005 roku odznaczony Srebrnym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Kompozycja tego spektaklu ma tempo filmowe. Ciągłe i szybko zmieniające się kadry. Ten spektakl to kpina i parodia i o tym decyduje nie tylko tekst, ale i wykonawca.
Początek. Artysta ubrany "dostojnie", z plikiem "kwitów" wygłasza nadęty, pompatyczny tekst o sztuce. Mówi m. in.: "W świecie współczesnym, współczesne dzieła sztuki są bez adresu, sztuka żyje przeszłością...". Albo: "Artysta współczesny jest człowiekiem, który sam wybiera swój los...". Albo: "Sztuka wyostrza apetyty...". I ten bardzo poważny tekst nieco ilustruje, wykonując wiele różnych czynności. "Zapycha" się jabłkiem i jest jeszcze bardziej nieczytelny, wchodzi na drabinę i nie może jej "ujarzmić", piłuje deskę, zagniata ciasto, gra na rurze od odkurzacza i myje podłogę, tańczy flamenco, stepuje..., "gra" na wiolonczeli... Albo zadaje pytanie: "Czy jest klucz do... niczego?". Mówi też, że "artysta to drobny sprzedawca...". Więc i on chce nam to wszystko "sprzedać".
Nagromadzenie i spiętrzenie absurdów staje się chyba nieco nieczytelne. On chce nam powiedzieć i zrobić to wszystko jednocześnie. A może to parodia tempa, w jakim żyjemy i niemożliwości zrozumienia "co do nas mówią" inni...? Tekst pełen kontrastów i w pewnym sensie oskarżeń. Artysta, wspólnie z autorem, stosuje wobec nas pewien psychiczny relaks i chyba sam się "relaksuje", choć tego nie jestem pewna. Ten spektakl pozwala artyście na wyreżyserowaną swobodę improwizacji. A sama treść sztuki? Jest to wszystko bardzo pogmatwane. Może trzeba więcej wiedzieć, aby to wszystko "ogarnąć"? Aby się tym zainteresować...
Jest to chyba spektakl o każdym z nas, ale w większości widzowie są okazjonalni, więc może za dużo "gagów". Bo czy to wszystko jest możliwe, co aktor na scenie robi i mówi? I na koniec nie jestem pewna, czy brawa są za sztukę, czy za... nazwisko??? Jan Peszek, to bardzo dobry aktor. Ale "obraz sztuki nowoczesnej jest niewyraźny i zamazany". I może to nam chciał artysta powiedzieć??? I kwiaty i brawa....
Ewa Rutkowska Fot. Marek Ryś
26-07-2014
/ sprawozdania z tego miesiąca
|
| |
Komentarze
brak komentarzy
zaloguj się aby móc komentować ten artykuł..
|
|
 |
Kalendarz imprez
|