Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zrozumiałem.
Gorzów Wielkopolski

Lubuskie warte zachodu
 
 
 
 
Logowanie
 
 
 

nie jesteś zarejestrowany?
wpisz proponowany login i hasło, a przejdziesz do dalszej części formularza..
Relacje

Multikulti z Piotrem Strzeżyszem
Slajdowisko Multikulti
Spotkanie z Piotrem Strzeżyszem pt. "Z Alaski do Patagonii, czyli dlaczego nie pojechałem rowerem do Danii?"
Organizator: Oddział Zakładowy PTTK Stilon
Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Z. Herberta
Gorzów, 8 czerwca 2015 r.

O sobie Piotr mówi tak: Jeżdżę rowerem odkąd sięgam pamięcią. Kiedy nie pedałuję dłużej niż kilka tygodni, zaczynam chorować. Lekarza nie pytam, kiedy będę zdrowy, tylko kiedy będę mógł znów wsiąść na rower. Byłem w wielu miejscach na świecie, ale ciągle coś mnie gdzieś pcha. Lubię przestrzeń i wiatr. Choć zdarzało mi się podróżować w towarzystwie, zazwyczaj podróżuję sam, co daje większe poczucie niezależności i szeroko pojętej wolności. Napisałem trzy książki, z których najbliższa jest mi ta ostatnia, zatytułowana "Powidoki". Choć nie jestem idealny, to idealnie z tym sobie radzę. (Tyle SPAM*.)

Spotkanie w Bibliotece rozpoczęło się ogłoszeniem przez p. Martę Wrzask o przyznaniu przez Ministra Kultury i Sportu Oddziałowi Zakładowemu PTTK Stilon w Gorzowie Honorowej Odznaki "Za zasługi dla turystyki". Po tej "oficjałce" i przedstawieniu gościa spotkania, stery przejął p. Piotr. Był nauczycielem, ale w 2011 roku porzucił pracę i oddał się całkowicie swojemu hobby. Na ekranie pokazywał nam trasę, jaką przebył od Alaski do Patagonii. Pierwszy "wypad" miał miejsce w 2013 roku, ale zakończył się dość szybko wypadkiem i urazem kolana. Kolejny plan zaczął realizować od maja 2014 roku. Dużo opowiadał o spotkaniach na trasie z różnymi ludźmi. Prawie zawsze napotykał na ogromną życzliwość, nawet spotkania z policją miały happy end. W wielu przypadkach był goszczony przez miejscową ludność i wszędzie "pstrykał" sobie fotki z napotkaną rodziną, albo z jakąś starsza kobietą czy panem, albo z kotami... Często nie musiał rozkładać namiotu, bo na nocleg (z kolacją) był zapraszany. Jak powiedział, te spotkania z ludźmi to ciepły kąt i bezpieczeństwo

Widział ogromne kontrasty, prawie we wszystkich mijanych państwach, od wielkiego bogactwa do absolutnej biedy. Takim przykładem jest np. Meksyk. Choć wszędzie było podobnie. On wybierał towarzystwo tych drugich, biednych. Bo oni zawsze życzliwie go przyjmowali. Miał z sobą trochę za dużo rzeczy i przez cały czas tej podróży (trwała ona 10 miesięcy) miał problemy ze zdrowiem. Jechał "w dół" (na mapie) przez Gwatemalę, Honduras, Salwador, Kolumbię, Nikaraguę, Kostarykę, Panamę, Kolumbię, Ekwador, Peru, Boliwię, Argentynę (w Argentynie spotkał się z tornadem). Od tego momentu zostało mu jeszcze 5 tys. km. Ale uparcie jechał "do przodu"..., do Patagonii. Magicznego miejsca położonego w Argentynie i Chile między oceanami: Atlantyckim i Spokojnym. Sięgającym po rzekę Rio Negro...

Przed podróżą nie planuje dokładnie, gdzie ma jechać i ile czasu ma mu to zająć. Tak mniej więcej... Nie zwiedza zabytków, ani miast, wędruje po obrzeżach bardziej, a cel to spotkania z ludźmi. "Podróżować nie po to, aby dotrzeć do celu, lecz aby dojechać jak najpóźniej, aby nie dojechać o ile to możliwe nigdy" (C. Magris). To chyba też credo p. Piotra.

Ewa Rutkowska
Fot. Aneta Długołęcka


8-06-2015



/ sprawozdania z tego miesiąca
 
Komentarze


brak komentarzy

zaloguj się aby móc komentować ten artykuł..

Kalendarz imprez
Sfinansowano w ramach Kontraktu dla województwa lubuskiego na rok 2004

Copyright © 2004-2024. Designed by studioPLANET.pl. Hosting magar.pl