Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zrozumiałem.
Gorzów Wielkopolski

Lubuskie warte zachodu
 
 
 
 
Logowanie
 
 
 

nie jesteś zarejestrowany?
wpisz proponowany login i hasło, a przejdziesz do dalszej części formularza..
Relacje

DKF „Megaron” | „Tytus Andronikus”

8 stycznia 2009 r. odbył się pierwszy tegoroczny seans w Dyskusyjnym Klubie Filmowym „Megaron”. Był to „Tytus Andronikus” w reżyserii Julie Taymor.

Uznawany powszechnie za jeden z najsłabszych, a jednocześnie i najbardziej krwawych dramatów w dorobku Williama Szekspira, „Tytus Andronikus” doczekał się bardzo niestandardowej adaptacji filmowej. Julie Taymor (autorka „Fridy” czy „Across the universe”) spróbowała scalić w tym dziele klasyczny dramat z jakże współczesną wizją reżyserską. Całość wygląda zadziwiająco spójnie, co nie oznacza, że dzieło Taymor można uznać za do końca udane.

Tytus Andronikus, ceniony rzymski generał, powraca z kolejnej wygranej bitwy. Tym razem podbite zostało wielkie Imperium Gotów. Tytus w rytualnej ofierze dziękczynnej składa bogom najstarszego syna władcy pokonanego Imperium. Pomimo wielu próśb królowej Gotów, Tymory, syn zostaje zgładzony. Zrozpaczona i pełna gniewu Tymora poprzysięga jednak Tytusowi zemstę, którą już wkrótce ma zrealizować.

Film Taymor wyróżnia się przede wszystkim tym, że zostają w nim zwinnie połączone dwa światy, współczesny i antyczny, tworząc przez to świat osobny, w który widz jest 
w stanie mimowolnie uwierzyć. Ten świat to z jednej strony rzymskie Koloseum, antyczne zwyczaje, a przy tym i elementy techniczne (stroje, dekoracje), z drugiej jednak strony to również czołgi, motory, liczne odniesienia do współczesnej historii. Całość zaskakująco współgra ze sobą, choć trzeba zadać sobie pytanie: Czy Taymor przypadkiem nie przesadziła?

„Tytus Andronikus” trwa niemalże 3 godziny. Im dalej w fabułę, tym więcej przemocy, zemsty, a jednocześnie i absurdu, który swoją kulminację osiąga w scenie ostatniej. Ogląda się to wszystko z podziwem, głównie dla wizji reżyserskiej autorki, ale niejednokrotnie doznawałem uczucia przesytu. Bo pomimo wszystko to przecież Szekspir, a więc Taymor podjęła się bardzo trudnego zadania. I powiedzmy, że wyszedł jej obraz dość udany, który na swej niekonwencjonalnej realizacji zyskuje i traci zarazem.


Tekst: Marcin Kluczykowski
Fot. http://www.film.gildia.pl/filmy/titus/poster/*sen/



14-01-2009
/ sprawozdania z tego miesiąca
 
Komentarze


brak komentarzy

zaloguj się aby móc komentować ten artykuł..

Kalendarz imprez
Sfinansowano w ramach Kontraktu dla województwa lubuskiego na rok 2004

Copyright © 2004-2024. Designed by studioPLANET.pl. Hosting magar.pl