Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zrozumiałem.
Gorzów Wielkopolski

Lubuskie warte zachodu
 
 
 
 
Logowanie
 
 
 

nie jesteś zarejestrowany?
wpisz proponowany login i hasło, a przejdziesz do dalszej części formularza..
Wywiady

Katarzyna Grochola - Jestem trochę szowinistką

Jeszcze parę lat temu była mało znaną poetką, piszącą niedługie i nieskomplikowane opowiadania obyczajowe, ku pokrzepieniu serc - jak sama zaznacza. Sławę i rozgłos przyniosła jej ekranizacja własnej książki. Film "Nigdy
w życiu" przyciągnął przed ekrany kin kilkaset tysięcy widzów, różnej płci i w różnym wieku. Każdy mógł zobaczyć, że prawdziwa kobieta zaczyna życie, kiedy tylko chce i bez względu na występujące okoliczności czy przeciwności losu. Uważa, że Ameryka jest skomercjalizowana, ale na bardzo wysokim poziomie; nie lubi uogólnień
i "szuflad", jej ulubioną powieścią jest "Mistrz i Małgorzata" Bułchakowa. Mieszka 26 km od Warszawy i uważa, że najlepsza pora na pisanie to noc, gdyż wtedy przestają zaglądać sąsiedzi, którzy licznie ją odwiedzają, sądząc, że skoro siedzi w domu, to nie pracuje i pewnie lubi sobie poplotkować.
10 maja Gorzów odwiedziła pisarka KATARZYNA GROCHOLA. Niewielu wie, że ma w Gorzowie rodzinę: brata i bratową, która jest polonistką w jednej
z gorzowksich szkół. Odwiedziła ich przy okazji wizyty w naszym mieście.
W Empiku autorka podpisywała książki w ramach swojej trasy artystycznej a następnie żartowała z wielbicielami swojego talentu w Jazz Clubie "Pod Filarami". Autorka bardzo umiejęnie wprowadziła do sali atmosferę otwartości, a wielu czytelników zadawało jej pytania, na które otrzymywali niejednokrotnie zabawne, aczkolwiek poważne odpowiedzi. Oto niektóre
z nich:


Czy "Nigdy w życiu" to odzwierciedlenie pani osobistego życia?
W książce wykorzystałam bardzo wiele otaczających mnie motywów, jak np. koty czy psy, które mieszkają u mnie na wsi i nawet zostały tak samo nazwane w książce. W innych książkach nie wykorzystuję sceariuszy z życia, bo byłyby one smutne, a ja postanowiłam pisać ksiązki ku pokrzepieniu serc. Chcę pisać o jasnej stronie życia, bo jeśli ktoś chce zobaczyć smutną, to wystraczy włączyć dziennik np. w 60. rocznicę zakończenia II wojny światowej.

Czy łatwo jest pisać o jasnej stronie życia, kiedy tyle jest tej ciemnej dookoła?
Odpowiem na to anegdotą z życia wziętą. Kiedyś jechałam kolejką podmiejską, był okropny, szary, zimowy dzień, na podłodze panowała błotna breja. Jeden z podróżnych wiózł ze sobą małe, żółte kurczaczki, które nagle mu powyskakiwały z koszyka. Wszyscy jak jeden mąż zaczęli wyłapywać kurczaczki, które rozbiegły się po całym wagonie. Był to urzekający widok: śliczne, żółte maleństwa a dookoła szaruga, chlapa i zimno. Ten widok wprawił mnie w zadumę nad pieknem tego życia, że pośród tego codziennego smutku pojawiają się i radosne chwile, które trzeba umieć dostrzegać. Powiedziałam wtedy do koleżanki:
- Patrz, jakie śliczne kurczaczki. A ona na to: - No, jakiś idiota je kolejką wozi. Tym samym przerwała ten piękny czar.

Czy pani ksiązki to właśnie takie żółte kurczaczki w szarym świecie?
Coś w tym pewnie jest. Pierwszy raz słyszę takie porównanie, ale podoba mi się ono.

Czy uczestniczyła pani w realizacji filmu "Nigdy w życiu"?
Nie brałam udziału przy produkcji filmu. Oglądałam go bez przykrości, ale zasmucił mnie brak psów czy kotów. Ponadto Judyta nigdy nie miałaby mebli z IKEI, bramy za kilkanaście tysięcy złotych – tylko drewnianą – i piłaby z glininaego kubka, a obiadu nie gotowałaby
w Zepterze czy podobnych sprzętach.

Porównuje się Judytę do polskiej Bridget Jones…
Nie mają one nic wspólnego, nawet tego, że obie są samotnymi kobietami, bo każda samotna kobieta jest zupełnie inna. Kiedyś w Poznaniu podszedł do mnie człowiek
i poprosił o notatkę na książce, że jest to tylko literacka fikcja. Zdziwiła mnie ta prośba. Męzczyzna ten wytłumaczył mi, że po przeczytaniu „Nigdy w życiu” jego żona chciała mieć swój własny dom, jak Judyta. Powiedziałam mu, że albo pan kupi żonie dom, albo żona zmieni męża. Po dwóch latach znów odnalazł mnie w Poznaniu i powiedział, że kupili z żoną dom, który remontują.

                                                                                     (rozmawiał: Karol Ziółkowski)


26-05-2005

/ pozostałe wywiady
Kalendarz imprez
Sfinansowano w ramach Kontraktu dla województwa lubuskiego na rok 2004

Copyright © 2004-2022. Designed by studioPLANET.pl. Hosting magar.pl