Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zrozumiałem.
Gorzów Wielkopolski

Lubuskie warte zachodu
 
 
 
 
Logowanie
 
 
 

nie jesteś zarejestrowany?
wpisz proponowany login i hasło, a przejdziesz do dalszej części formularza..
Wywiady

"Mięso i tandeta" na płótnie Michała Łacha

Michał Łach jest przykładem artysty młodego pokolenia, który nie uznaje komplikacji w sztuce. Jego twórczość związana jest z codziennym życiem, otoczeniem i bliskimi mu ludźmi. Były uczeń Liceum Plastycznego w Gorzowie. Obecnie studiuje malarstwo na wrocławskiej ASP. W piątek trzynastego stycznia o godzinie 18.13 w Klubie Myśli Twórczej Lamus została otwarta indywidualna wystawa tego artysty.

Pomówmy o obecnej ekspozycji. Jakie obrazy zostały tu zaprezentowane i co jest ich tematem?
Są to prace studyjne, wykonane w ciągu ostatnich czterech miesięcy w pracowni. Skupiłem się głównie na martwej naturze, chociaż na moich obrazach pojawia się również człowiek, zwierzęta, elementy krajobrazu... Są to formy symboliczne, bardzo surowe, o prostej, centralnej kompozycji. Przykładem takiej pracy  jest martwa natura z mięsem z tandetą. Prace, które można tu zobaczyć nie są  wynikiem komplikacji - to, co robię jest szczerą i prawdziwą reakcją  na otaczającą mnie rzeczywistość, codzienność, bliskich mi ludzi. Zauważyłem, że pomysły zagmatwane, niezrozumiałe są reakcją na modę i nie mają szans na przetrwanie. Maluję to, co jest mi najbliższe - widok z okna, światło na stole, zawartość torby. Portretuję zazwyczaj swoich przyjaciół, znajomych, osoby, z którymi czuję się dobrze i naturalnie. Obrazy te są znakiem wspomnień, wdzięczności wobec miejsca, czasu i ludzi.



W jakiej technice malarskiej najlepiej się odnajdujesz? Dlaczego?
Zdecydowanie najlepiej, najłatwiej  i najszybciej pracuje mi się farbami akrylowymi, ołówkiem, zwykłą  kredką, czasami mazakiem. Moim podkładem jest najczęściej płótno, które stawiam na sztaludze, bo lubię mieć swobodny dostęp do pracy, nad którą siedzę. Lubię też tworzyć na papierze, brystolu, grubym kartonie - mogę wtedy bawić się dekoracyjną linią i szarościami ołówka, bielą kartki. Prace te mają bardzo szkicowy charakter, czasami robią wrażenie niedokończonych. Są to lekkie, rysunkowe formy, szybkie zapiski. Papier pozwala mi na większy rozmach w pracy, spontaniczność, beztroskę. Pracując na płótnie jestem bardziej skupiony. Najpierw tworzę szkic, a później używając plamy,  koloru i faktury nadaję mu ciężar. Kiedyś byłem zwolennikiem farb olejnych, bo pozwalają osiągnąć mocny, głęboki kolor, który nigdy nie gaśnie, ale proces tworzenia tą techniką jest zbyt długi dla mnie. Obecnie w ogóle nie mam czasu. Moje formy plastyczne powstają zazwyczaj późną nocą, bo tylko wtedy odnajduję chwilę na realizację swoich pomysłów. Muszę więc korzystać z  technik, które pozwalają mi szybko osiągnąć zamierzony cel.

A co z formatem pracy?
Nie mam ograniczeń, ale zdecydowanie lepiej się czuję malując duże powierzchnie. Dlatego często rezygnuję z płótna i przenoszę swój obraz  na ścianę. Ulica jest dla mnie prawdziwą wylęgarnią pomysłów, galerią pełną prac niepokornych i niespokojnych artystów, którzy tworzą anonimowo i bez zezwoleń. Tam nie ma ograniczeń ideologicznych ani estetycznych, a dobry obraz jest często traktowany jako akt wandalizmu. Od lat tworzę graffiti, które jako surowa, nielegalna sztuka zawsze mnie inspirowało i napędzało twórczo.



Który z dawnych bądź współczesnych malarzy jest dla ciebie autorytetem?
Wielkim wzorcem, autorytetem i mistrzem jest dla mnie Henri de Toulouse-Lautrec, co zresztą można zauważyć niektórych w moich pracach. Uwielbiam jego obrazy. Są dla mnie ważne i intrygujące. Podziwiam śmiałość jego kadru, ekspresję i wyrazistość kolorów. Wciąż inspiruje mnie giętka, płynna linia tak charakterystyczna dla tego wielkiego artysty. Lautrec posiadał zadziwiającą umiejętność obserwacji, połączoną z wyjątkową sympatią dla ludzi. Myślę, że są to cechy niezbędne artyście.

Jak oceniasz gorzowskie środowisko artystyczne?
Gorzów jest martwy i smutny. Dużo tu bezinteresownej zawiści, szarości i pustki - totalna stagnacja i brak wizji na rozwój. Miasto nie posiada profesjonalnych galerii, nie promuje się tu sztuki współczesnej, panuje więc całkowita nieświadomość zmian, jakie zachodzą w świecie sztuki. Jest bardzo niewiele miejsc do ekspozycji. Gorzów nie posiada alternatywnego centrum kultury, które jest inspiracją do działań dla młodych niezależnych twórców. Nie ma gdzie się spotkać. Poza tym - jest jeszcze kilka rzeczy, które mnie martwią. Takie ogólne narzekanie na wszystko. Szkoda, bo nasze niepozorne miasteczko posiada duży potencjał, który tkwi w młodych ludziach. Niestety, w Gorzowie promuje się, prezentuje wciąż tych samych podstarzałych twórców.

Dzisiaj świętujemy twój drugi wernisaż w Lamusie. Przyszło sporo osób. Twoje prace cieszą się dużym zainteresowaniem. Jak się czujesz na tego typu imprezach?
Okropnie. Najchętniej zostawiłbym to i uciekł. Niestety w życiu trzeba się ze wszystkiego tłumaczyć.

Rozmawiała: Beata Stanek
Fot. Michał Kapuściński



17-01-2012

/ pozostałe wywiady
Kalendarz imprez
Sfinansowano w ramach Kontraktu dla województwa lubuskiego na rok 2004

Copyright © 2004-2022. Designed by studioPLANET.pl. Hosting magar.pl