Malarstwo Mariusza Mączki Warto na te prace spojrzeć z technicznego punktu widzenia – powiedział Mariusz Mączka na wernisażu wystawy malarstwa i rysunków swojego autorstwa. 8 października w gmachu Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej odbyło się spotkanie z artystą oraz krótki pokaz malowania w jego wykonaniu. Ekspozycja czynna do końca listopada.
Mariusz Mączka w wieku 15 lat w skutek niefortunnego skoku do wody złamał kręgosłup. Zamiłowanie do sztuki, a przede wszystkim do czynnego malarstwa odkrył w sobie dość niedawno. Bardzo dobrze odnajduje się w malowaniu zwierząt, a w szczególności koni. Techniki jakimi się posługuje to pastele i olej.

W gmachu WiMBP spotkała się liczna grupa osób, którzy znają artystę, jak i ci, dla których malarstwo Mączki jest nie lada zagadką. Z pozoru dobrze technicznie obrazy nie mówią zupełnie nic o autorze, jednak spoglądając na nie z punktu widzenia niepełnosprawności twórcy, można sobie uświadomić, ile trzeba cierpliwości na stworzenie tego typu obrazów, zważywszy, że są one tworzone za pomocą ust.
Autor prac podkreślał, że warto na te obrazy spojrzeć nie z punktu widzenia jego niepełnosprawności, a na to, czy są poprawne technicznie. Przez to wymaga od odbiorcy jeszcze większej wrażliwości, pomijając zupełnie kontekst jego niepełnosprawności w tworzeniu.

Mariusz Mączka malarstwem zainteresował się po przeczytaniu pewnej książki o dziewczynie, która złamała kręgosłup po skoku do wody. Malowała ustami. "Pomyślałem, że i ja mógłbym spróbować malować w taki sposób. Od tego zaczęła się moja przygoda z malarstwem. Sprawiło ono, że przestałem zamykać się w sobie, dzięki niemu poznałem wielu wspaniałych ludzi. W tej chwili pragnę jak najwięcej czerpać z życia i tak jak potrafię wspierać innych" – mówi.
Tekst: Robert S. Sławiński Fotorelacja: Kryspin Bober
8-10-2010
/ zapowiedzi na ten miesiąc
|