Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zrozumiałem.
Gorzów Przystań

Lubuskie warte zachodu
 
 
 
 
Logowanie
 
 
 

nie jesteś zarejestrowany?
wpisz proponowany login i hasło, a przejdziesz do dalszej części formularza..
Zapowiedzi

b e z s e n n o ś ć

Miejski Ośrodek Sztuki zaprasza w sobotę, 28 marca 2009 r., o godz. 17.00 do Galerii BWA na wernisaż wystawy Agnieszki Graczew-Czarkowskiej 
"b e z s e n n o ś ć". Ekspozycja czynna do 19 kwietnia br.

b e z s e n n o ś ć
k r e a c j a   s ł o w e m   i   m y ś l ą   /   AGC

Można utrwalać to, co widzialne, widziane, zapamiętane. Gdy coś ma już swój wygląd - łatwiej go powtórzyć/odwzorować, przenieść go w inny układ, do znanych nam 
i oswojonych rejonów. Takim terenem wzmożonej pamięci jest sztuka/twórczość/kreacja. Mnogość, wielość operacji formalnych do wykonania - przenoszą mnie w aktywność, której skutkiem jest zawsze analiza, następnie realizacja. Więc, gdy powód przeradza się 
w inspirację, a ta prowadzi do faktów, zapada decyzja o przedsięwzięciu. W ten/taki sposób może powstawać wystawa/pokaz/odsłona. Ona to staje się nieodzowna, w końcu realna - w konkretnym miejscu i wybranym czasie. Energia, która wyzwala się przy zderzeniu tego, co potencjalne z konkretnym/spełnionym wytwarza miejsce na wnioski. Te z kolei naturalnie prowadzą w dalsze poszukiwania, których wynikiem stają się kolejne realizacje. W ten sposób odnajduję sens upublicznień; to one dają szansę na zatrzymanie/na refleksję. Jako świadectwo działania oraz podjętych wyborów stają się dodatkową informacją o mnie samej; aktualizują moje istnienie wobec mnie samej, wobec innych.

Niegdyś twierdziłam, że sztuka daje szansę na tworzenie równoległej rzeczywistości. Więcej, sądziłam, że rolą sztuki może być świadoma korekta zastanej rzeczywistości. Jeśli tak myślałam, to właśnie tak było. Oto tak działa myśl/intencja. Idealizowanie, naturalne na tym etapie, budowało mój obraz realnego świata. Twórczość pozwalała go urzeczywistniać. Brak pokory wobec faktów kazał mi kontestować siebie-obecność/innych-obecności. Natomiast idea poszukiwania trafnych odpowiedzi podpowiadała mi idealnie-własne rozwiązania, od których jednak stawałam odległa. Intuicyjnie szukałam styków sztuki z życiem, ale nieuchronnie odsuwałam się od własnego życia, a nawet sztuki/twórczości. Nie omawiam istoty rezygnacji, ani też frustracji. Mówię/piszę o sile określonej wizji i potrzebie kompensacji, której oczekiwałam. Moje skupienie na roli twórczości wyrywało mnie z kontekstów codzienności. Zanikał, dziś wiem, niezbędny dla dalszej twórczości, punkt odniesienia. Wówczas już sam proces pracy w czasie uduchawiał moją wizję/cel i sens. Tak funkcjonowałam, rozdarta własnymi losami, nie do końca rozumiejąc ich prawidłowość i szaloną konsekwencję. Im silniej celowałam w intelektualny ład, tym częściej nadawałam porządek/wygląd/nazwę rzeczom i sprawom, które nie chciały być i nie były skończonymi. Jednak wiara w  n i e m o ż l i w e  pozwalała uzyskać przywilej  n i e r e z y g n a c j i. W istocie zachodziły we mnie zmiany, żyłam nadzieją. Robiłam porządek we własnym prywatnym chaosie.

n a   p o c z ą t k u   b y ł   c h a o s

Tej nocy przez ciało galopowały hordy koni. Pościel duszy leżała stratowana. Świt uśpił noc, gdy złe słowo ciałem wstało. 

Nieruchomieję w bieli pościeli. Zasuwam monetą powieki, by oczy nie widziały. Połykam nadzieję i wybiegam z łóżka. Ściany pokoju znikają, jakby ich nigdy nie było. Ani dziś, ani jutro. Wszystko takie dostępne, nieuniknione, prawdziwe. Bolesne.

Gdy w 1970 roku przyszłam na świat czas zatrzymał się na 05.40. Na moment. Gdy trzy miesiące później (i moment) ten świat opuściła moja babcia - matka matki mojej - czas zaczęto odmierzać inaczej. Do dzisiaj przechowuję kilka przedmiotów, które należały do mojej babci; mam je w zamian za jej obecność. Znam je lepiej, niż ją samą. Zmieniały razem ze mną miejsca, gdy szukałam miejsca na własne życie. Nadałam im specjalną, emocjonalną rangę własnego korzenia/kręgosłupa. Tak oto dosłowny brak, nieobecność czyjaś wpisywały się zwyczajnie, naturalnie w moją obecność i moje losy. Przyłożyłam do nich wagę. Posiadłam monetę z 1899 roku - dziesięć rubli w złocie oraz obraz-papierową ikonę wykończoną płatkami złota. Moja babcia niegdyś przewoziła je/te rzeczy z kraju do kraju. Były zaszyte/ukryte w podszewce jej ubrania. Były niewidoczne/niewidzialne dla ich ochrony, ku ocaleniu. Nadal noszą na sobie jej dotyk. Posiadam jeszcze obrus 
z adamaszku nacechowany jej/babci własnoręcznie wykonanym haftem - inicjałem. Po latach moja mama wyszyła na nim własne inicjały, dzisiaj ja opatruję go swoim monogramem. Pozostaje wolny róg/czwarty tegoż obrusu, być może przeznaczony dla mojej córki; ona sama zdecyduje. Należy do mnie jeszcze makatka, haftowana tradycją, czerwienią nici i nieprzespanymi nocami mojej babci. 

Gdy moja mama wieczorami, nocami prasowała/maglowała pościele, obrusy, ja już usypiałam. Gdy, po latach, ja prasowałam pieluszki i wdzianka zerkałam jak usypia moja córka. Gdy wybudzona niepokojem moczyła wszystko łzami, ja gromadziłam w sobie słony ciężar. Czułam wówczas wagę innego ("trzyletniego") sweterka, w który niegdyś ubierała mnie matka. Gdy tak na to spoglądam, widzę biel nocy i czystość nienaruszonych pościeli. Czas staje na moment. Jednak to tylko jeden/kilka obrazów. Inne kryją się w poduszkach, na których inni skłaniali głowy. Każda z nich kryje w sobie autentyczną i tę potencjalną 
b  e  z  s  e  n  n  o  ś  ć. Tyle tylko, że nie każdego owa bezsenność zajmuje. Ale jeśli stan  b r a k u  snu przełożymy na powody do niego, dotykać będziemy łóżka, dywanika pod nim, poszukując gruntu pod nogami. Usuniemy dzielące nas ściany. Przerwiemy czyjś sen 
i wciągniemy go we własne czuwanie. Rezygnacja ze snu stanie się czymś więcej, niż nie-spaniem. Oto stanie się ona uczestnictwem, choć nie zawsze celowym i zaplanowanym, 
w zdarzeniach danej nocy/danych nocy.

Noc nie nadchodzi. 

Zegar poznaję dzięki tykaniu, nie mogę nazwać godziny, którą wskazuje. Próbuję zasnąć pod pierzyną nocy. Sen nie nadchodzi. Z własnych myśli formuję/ tkam dywany. Ciężkie, duże, o pysznych wzorach, w tonacji chłodu. Migotliwe jak łuska węża.

Przeciskam się przez świt, szukam terminu własnych narodzin. Dzień nie nadchodzi.

Dzisiaj realizuję własną  b  e  z  s  e  n  n  o  ś  ć   lat 1970-2009. W słusznym dystansie, tam gdzie jest już możliwy, śpię/wypoczywam. Dziś zasypiam, gdy chcę zasnąć i odwrotnie - nie śpię, gdy nie chcę. Oddaję własne  b  e  z  s  e  n  n  e  poduszki innym, w nadziei, że dostrzegą lepiej (niż ja sama) wielość w ich urodzie. Moje worki na brudy są w końcu puste, kolana wypoczywają po karze na grochu. Mój/nasz dom nie musi mieć już ścian, bo ściany mają uszy; więc są zbędne. Jeśli mogę wiedzieć do kogo mówię, bądź milczę - to tak właśnie chcę wiedzieć. Już nie kulę się w ciemnych korytarzach, tylko docieram nimi do celu. Podnoszę kamienie na drodze - dla ich cechy i urody. Sypię je w miejscach wybranych, gdzie i tak trawa by nie rosła. Wiem, że raz wycięte drzewo już nie urośnie. Natomiast soli mam tyle, ile łez, ale to normalne. Przechowuję pamięć zapachów, bo te są ulotne. Dzisiaj wszystko układam na pożyczonej/dobrze wytarowanej wadze, bo w końcu wiedziałam, gdzie ją znaleźć. Sięgam po pędzel z poczuciem nieodzowności, tylko wówczas, gdy jest jedyny i niezbędny. Materialność otaczającego mnie świata dyktuje mi rozwiązania, o jakich wcześniej nie śniłam. Obecność ludzi utwierdza moją własną obecność i twórczą/człowieczą aktywność.

Pod moimi stopami jest źródło.

2009. AGC

Agnieszka Graczew-Czarkowska/AGC

1970 - urodzona w Zielonej Górze
1990-1995 - studia w PWSSP Wrocław 
1994 - półroczne stypendium twórcze (II miejsce w konkursie American Retail System 
i Pizza Hut dla młodych twórców), Wrocław
1995 - dyplom z wyróżnieniem (grafika artystyczna) w pracowni prof. Andrzeja Basaja
i prof. Eugeniusza Smolińskiego, PWSSP Wrocław
1997-1999 - założenie i prowadzenie autorskiej Galerii Grafiki i Rysunku "JaPtak", Wrocław (dyr. artystyczny)
1998-2000 - tworzenie i prowadzenie autorskiej pracowni grafiki artystycznej, Akademia Multimedialna - Gdańsk
2002-2007 - tworzenie i prowadzenie autorskiej pracowni arteterapii, OTZ Zielona Góra
2002-2008 - współpraca z KSiKP UZ (Integracja Sztuk z Elementami Metodyki, Arteterapia, Warsztaty Plastyczno-Muzyczne)
2003 - stypendium twórcze prezydenta miasta Zielona Góra w zakresie sztuk plastycznych
2003 - laureatka "Złotego Wawrzyna" za cykl ilustracji do "Rozmowy z Rimbaudem" Czesława Sobkowiaka, Zielona Góra
2007-2008 - tworzenie cyklicznych (ok. 150 edycji) autorskich audycji radiowych dotyczących sztuki współczesnej; autorka form reportażowych i feater'ów (dziennikarka Radia Zachód)
2008 - nagroda specjalna za obraz dźwiękowy "Ogłodniała" w ogólnopolskim konkursie
na reportaż (współpraca O. Strawiński), Radio PIK - Bydgoszcz

Wybrane wystawy indywidualne:

1995 - "Obszar Przeczucia I" / Muzeum Ziemi Lubuskiej, promocja im. Klema Felchnerowskiego
1995 - "Obszar Przeczucia II" / galeria "Pod Kolumnami" - Wrocław
2000 - "Moje Taroty" 1990-2000 / Amberif - Gdańsk
2002 - "Otwarcie" / Kościuszki 7/5 - Zielona Góra
2003 - "Ciało" / BWA - Zielona Góra
2004 - "(R) - ewolucja" / galeria Nowy Wiek, MZL - Zielona Góra
2007 - "AZJA 36h - survival in Art" / BWA - Zielona Góra
2008 - "Sztuka kochania" / galeria Nowy Wiek, MZL - Zielona Góra
2008 - "26,5 m2" / galeria Baszta - Zbąszyń

Wystawy zbiorowe: Kłodzko, Wrocław, Warszawa, Lublin, Słubice, Szklarska Poręba, Świeradów Zdrój, Gdańsk, Gorzów Wlkp., Rawicz, Toruń, Zbąszyń, Zielona Góra, Litwa, Niemcy, Rumunia.




28-03-2009
/ zapowiedzi na ten miesiąc
 
Komentarze


brak komentarzy

zaloguj się aby móc komentować ten artykuł..

Kalendarz imprez
Sfinansowano w ramach Kontraktu dla województwa lubuskiego na rok 2004

Copyright © 2004-2019. Designed by studioPLANET.pl. Hosting magar.pl